Jak codzień po ciężkiej służbie wróciłam do domu.
Otworzyłam lodówkę w której znajdowało się ciągle to samo. Światło. Otworzyłam szafkę z której wyjełam resztki kawy. Po chwili była zaporzona. Położyłam ją na parapecie by lekko ostygła. Siedziałam patrząc w ścianę wsłuchując się w ciszę.
Nagle do drzwi mojego mieszkania ktoś zapukał. Bez wachania otworzyłam je. Tam ujrzałam mojego chłopaka Szymona.
-Cześć słońce i powiedział
-Hej. Wejdź.-odpowiedziałam.
-Bo wiesz...-Zaczął nie pewnie
-Szymek co je jest?-spytałam lekko zaniepokojona
-kumpel sprowadził trochę zioła. Muszę mu przetrzymać na kilka dni. I pomyślałem że w mieszkaniu policjantki raczej nie będą szukać.
-poczekaj chwilkę w kuchni. Ja tylko pujdę na sekundę do łazienki.-rzekłam
Gdy miałam pewność że jest w kuchni wyciągnełam ze spodni telefon i wysłałam krótkiego SMS-a do mojego przyjaciela z komendy-Jacka.
,,Szymon chcę przetrzymać u mnie narkotyki. Pomóż. Proszę"
Wyszłam z łazienki stał tam Szymon.
-Może zrobisz kawę?-zapytał
-Dobrze-odpowiedziałam
Odłożyłam ba blat stołu telefon i zabrałam się do kawy. Nie zauważyłam nawet kiedy Szymon od blokował mój telefon i staną za mną razem z nim.
-Ładnie to tak kłamać?-spytał zdenerwowany
-O co Ci chodzi?-spytałam kłamiąc mu w żywe oczy.
-O to-pokazał mi mój telefon na którym była wyświetlona wiadomość.
Niezdążyłam nic powiedzieć. Rzucił się na mnie.
Był odemnie większy i silniejszy więc nie miałam z nim najmniejszych szans. Po chwili miałam śliwkę pod okiem i kilka siniaków. Siedziałam zapłakana skulona w kącie. Jednak on nie przestawał. Zaczął mnie kopać. Jednak potem strasznie zdenerwowany wzią talerz. Już miał num o mnie rzucić. Jednak Jacek i Emilia razem z Krzyśkiem. Emi i Krzyśek obezwładnili go a następnie wyprowadzili. Blondyn podszedł do mnie. Przyklękną przy mnie i położył dłoń na moim ramieniu.
-Gdzie cię uderzył ten bydlak?-powiedział podkreślając ostatnie słowo.
W odpowiedzi podwinęłam rękawy i nogawki spodni.
Zaczął delikatnie oglądać wszystkie siniaki i zadrapania.
-Za niedługo powinno być pogotowie.-rzekł
-Ale po co?-spytałam. Niechciałam by kto kolwiek wiedział że policjantka nie dała rady się obronić.
-Spójrz na siebie. Jesteś posiniaczona. A do tego ta śliwa pod okiem. Pokarz mi ją.-powiedział po czym delikatnie obioł moje policzki dłońmi i zaczął patrzeć mi w oczy i oglądać moje oko.
Nawet nie zauważtłam gdy przyjechało pogotowie.
Kobieta najpierw się przedstawiła a następnie zaczęła mnie oglądać. Gdy zakończyła tą czynność zadecydowała by przewieść mnie do szpitala.
Gdy się lekko podniosłam zrobiło mi się naprawdę słabo. Myślałam że to chwilowe i nic nie powiedziałam. Jednak po chwili tak jakby usnęłam i nie potrafiłam się obudzić.
***
Z bólem otworzyłam oczy. Siedział przy mnie Jacek i mój ojciec. Tata złapał mnie zarękę a ja się lekko uśmiechnęłam.
-Nawet nie wiesz jak się balem.
-Już wszystko dobrze tato.
-Dopilnuję tego by ten sukisyn poszedł siedzieć.
-Kocham Cię tato. Tylko z nad wiedziałeś że tu jestem.
-Kiedyś Ci opowiem.
*wspomnienia Wysockiego*
Całe biurko zawalone jakimiś papierani ,teczkamiu dokumentami. Ledwo się z tym wszystkim wyrabiam ,a dodatek ktoś coś ciągle chce.
I tym razem było tak samo. Do mojego pokoju weszła Emilia i Krzysztof.
-Jak nie jest pilne to wyjść.-powiedziałem oschle.
-Ale to bardzo ważne. A w szczególności dla pana.
-Co sięstało. Odłożyłem długopis i pokierowałem wzrok na patrol 006.
-Ole...-zaczął niepewnie Krzysztof
-Co z nią?-spytałem zaniepokojony
-Szymon ją pobił.-rzekła Czarno włoso prosto z mostu.
-Gdzie teraz jest?-krzyknąłem
-W szpitalu na Curie-Skłodowskiej
***
Rozmawialiśmy jeszcze do 22:30. Bo wtedy poszedł mój ojciec. Zostałam sama z Jackiem.
-Jak go dopadne to nieręcze za siebię. Gdy disrałem tego SMS-a. Myślałem że nie będzie aż tak źle.
Balem się o Ciebie.-dotkną mojej dłoni po czy delikatnie ją obioł.-Jestaś dla mnie wszystkim. I już nie tylko przyjaciółką ale także...miłością. Kocham cię. Bardzo.
-Jacek. To się dzieje tak szybko. Nie mogę. Boję się.
-Czego?
-Że stracę twoje zaufanie w sekundę. Tak jak było z Szymonem. Pi mojim policzku spłynęła łza. Jednak on ją otarł. Przybliżył swoją twarz do mojej. To była silniejsze ode mnie. Pocałowałam go a on to odwzajemnił.
***
Cześć. Z tej strony wasz korniszonek.
Co u was słychć?
Podobało się opowiadanie?
Mam nadzieję że tak.
Co będzie dalej?
Jakaś wena pomysł sugestia. Umieść ją w komentarzu.
Kornelia
Podobało. Nie wiem ale może Jacek zabierze dzieś Ole np Chorwacja pozdrawiam oliwcia:)
OdpowiedzUsuńPodobało. Nie wiem ale może Jacek zabierze dzieś Ole np Chorwacja pozdrawiam oliwcia:)
OdpowiedzUsuńDobry pomysł. Przechował go na później :)
UsuńKornelia
Hej!
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe opowiadanko.
Pozdrawiam.
Mała malinka. ♥
Cześć. Dziękuję.
UsuńKorniszon
Hejka
OdpowiedzUsuńPewnie że się podobało.
Pozdrawiam i życzę dużo weny
Dziękukę.
UsuńKiedy || rodzi ał
OdpowiedzUsuń